środa, 12 września 2012

Osiem.

Siema, jednak wróciłam. Bardzo długo mnie nie było, wiem. Napisałam w poprzedniej notce coś w stylu, że się zabiję. No, prawie mi się udało, ale po ostatnim razie próby samobójczej zostałam zamknięta na dwa miesiące w psychiatryku. Miło. No ale teraz mam nauczkę, nienawidziłam tamtego miejsca, tych białych, pustych ścian, tych ludzi, lekarzy... Nie chcę tam znowu trafić. Wypuścili mnie ze względu na szkołę. Niestety nadal muszę chodzić na te pierdolone konsultacje z psychiatrą. A mama? Zaczęła się mną w końcu interesować. Widzicie? Musiałam popełnić próbę samobójczą, żeby zwróciła na mnie uwagę. Nie widziała tego, że nic nie jadłam, a jak już coś przełknęłam to od razu wymiotowałam. Popadłam w anoreksję. Tnę się. Łykam tabletki. Dlaczego właśnie mnie to spotkało? To jest bardziej uzależniające od papierosów, alkoholu i narkotyków. Nie potrafię przestać mimo tych wszystkich sytuacji. Ale wiecie, tam u tych głupków poznałam pewną dziewczynę. Ma identyczne problemy, co ja. Tylko, że u niej matka umarła, a ojciec pije i ją bił. Wyznała mi, że też jest bi, a nawet mieszka kilkanaście kilometrów ode mnie. Jaki ten kraj jest mały... Spotykamy się, utrzymujemy kontakt. Mam przyjaciółkę. MAM PRZYJACIÓŁKĘ. Pierwszą, która mnie rozumie. Poprzednie, to były chamskie cipy, które przyjaźniły się ze mną ze względu na urodę i kasę. Pieprzone dziwki. Dobra, kończę, niedługo znów napiszę. Postanowiłam wstawić zdjęcie swojej ręki, mam nadzieję, że się nie przerazicie. Do następnego.



poniedziałek, 30 lipca 2012

Siedem.

Yea, odzyskałam laptopa. Jak dobrze, że miałam hasło na niego. Widziałam jak mama chciała mi się włamać, ale coś się jej nie udało. I dobrze, bo jakby zobaczyła moje rozmowy na gadu, fejsie, mojego fbl i tego bloga to byłoby po mnie. 
Usuwam tego bloga. Nie chce mi się go już prowadzić. Jestem zbyt leniwa. Długo tu nie popisałam, wiem. Tylko siedem notek. Ale w sumie chuj z tym. Zresztą, planuję zakończyć ten caały syf, więc żegnajcie. ;* 

sobota, 14 lipca 2012

Sześć.

Siema.
Przepraszam, że nie pisałam coś około miesiąca, ale miałam problemy z matką i schowała mi laptopa. Dzień po tym jak napisałam poprzednią notkę oświadczyła mi, że zapisała mnie do psychologa. Powiedziała, że sobie ze mną już nie radzi i że nie wie co ma robić. Jakoś tak przyszedł mi do głowy tekst Dominika z Sali Samobójców i na słowa, że nie wie co ma robić odpowiedziałam jej prosto w oczy coś w tym stylu: "Masz cierpieć. Masz cierpieć gorzej ode mnie...", po czym dodałam: "... Lepiej idź do tego Twojego fagasa skoro sobie ze mną nie radzisz. Z nim Ci będzie lepiej niż ze mną, bo ja jestem tylko jakimś pojebanym dzieckiem z nałogami, które się tnie i które jest dla swojej matki niczym!". Mówiąc to wybiegłam do swojego pokoju, trzasnęłam drzwiami i zamknęłam się na klucz. Miałam dość... W pokoju oczywiście nie obyło się bez krwi. Tylko co weszłam zdjęłam spodnie i zaczęłam kaleczyć swoje prawe udo.. Czym ja sobie zasłużyłam na takie życie...? Czym...? 
Teraz też nie prędko napiszę, bo matka nawet nie wie, że znalazłam laptopa. I jak tak dalej będzie to albo wyląduję w psychiatryku w izolatce, albo znów w szpitalu, albo na cmentarzu...
Pozdrawiam,
                     Nastoletnia Psychopatka

poniedziałek, 11 czerwca 2012

Pięć.

Mam już dość moich nałogów... Chcę rzucić i palenie i cięcie się. Paczka fajek na dzień + jakiś browar oraz żyletka w ręce. Wkurza to już. No ale się nie da, po prostu się nie da. 
Niedawno wyszłam ze szpitala, wczoraj wieczorem tam trafiłam z ostrym bólem serca i ledwo co oddychałam. No ale podłączyli mnie do jakiegoś urządzenia i mi się poprawiło. Ale oczywiście musieli mnie zostawić na noc na obserwację. A miałam iść dziś do szkoły, fuck. Dobra tam, jutro pójdę.
Wiecie, tak sobie pomyślałam, że opiszę wam mój wygląd. W końcu i tak często zmieniam wizerunek, więc nawet jak ktoś mnie zna to nie ma szans, żeby pomyślał, że to właśnie ja. Więc tak: aktualnie mam czarne włosy, a raczej to jest taki bardzo, bardzo ciemny odcień granatu, ale i tak niedługo przefarbuję moje kudły, bo mam dość tego koloru, twarz mam okrągłą, oczy koloru jasno-niebieskiego. Nie jestem wysoka, ale nie jestem też niska. Tak ze 165 cm jest. Jak na mój wiek to chyba spoko. Ale ilości lat już nie podam. Nie podam też moich znaków szczególnych, np. kolczyki, tatuaże itp. To by było na tyle.
Pozdrawiam,
                     Nastoletnia Psychopatka.

środa, 6 czerwca 2012

Cztery.

 Wow, nie spodziewałam się na samym początku mojego blogowania, że będzie tyle wyświetleń. Jestem zaskoczona. Ale dzięki.
 Od mojego ostatniego wpisu wiele się nie wydarzyło. Może tylko to, że matka znów zaczęła udawać, iż się o mnie troszczy. Po raz pierwszy od... Yyy... Od dłuższego czasu ugotowała mi obiad. Od wielu, naprawdę wielu dni lub tygodni żyłam na zupkach chińskich. Ale oczywiście, zaraz po podaniu mi talerza z ziemniakami, surówką z marchewki oraz kotleta z piersi kurczaka, nałożyła tapetę na twarz, wystroiła się jak do klubu goł goł i poleciała do swojego pieprzonego faceta. Zabawne, bo nawet go na oczy nie widziałam. Dobrze, że zostawiła mi trochę kasy, bo znając życie nie będzie jej dobre kilka dni.
 Chyba w poniedziałek w końcu pójdę sobie do szkoły. Muszę się spotkać ze znajomymi, wystarczająco dużo czasu mnie nie widzieli na trzeźwo. Ostatnio widzieliśmy się chyba wczoraj na imprezie, na której ostro się najebałam. I chyba czas poprawić zagrożenie z matmy, bo chciałabym zdać.
Pozdrawiam,

                     Nastoletnia Psychopatka.

sobota, 2 czerwca 2012

Trzy.

Zmieniłam plany. Jednak nie uciekam, ale znowu się pocięłam. Nie wytrzymałam psychicznie. Wiecie, z cięciem się jest jak z nałogiem. Jak zapalisz jednego papierosa to ciągnie Cie, żeby zapalić drugiego i trzeciego. I czwartego. I siódmego. I dwudziestego. Tak samo jest z tym. Jak raz się potniesz to nie ma bata. Sięgasz po Żyletkę po raz kolejny. I kolejny. Ból sprawia Ci przyjemność, na widok krwi się uśmiechasz. 
Opowiem wam historię, która przydarzyła mi się parę tygodni temu. To było tak: 
Nieszczęśliwie zakochałam się w pewnej dziewczynie. Ona też była Bi, ale miała dziewczynę i nie odwzajemniała tej miłości. Jak wróciłam do domu to od razu złapałam za Żyletkę. Usiadłam na środku pokoju i zaczęłam się ciąć. Po chwili zauważyłam, że wbiłam Żyletkę w skórę zbyt głęboko. Krew nie przestała lecieć. Położyłam się na podłodze i pozwoliłam krwi spływać na ręcznik, który położyłam pod rękę. Straciłam przytomność. Jak się ocknęłam to leżałam w szpitalu. Pierwsze co zrobiłam to spojrzałam na rękę - była cała zabandażowana. Po paru minutach do sali wszedł lekarz, aby zobaczyć czy się już obudziłam. Powiedział mi, że miałam dużo szczęścia, bo moja matka mnie znalazła i przywiozła, a to mnie uratowało. Tak szczerze to ja się nie ucieszyłam i się skrzywiłam oraz przewróciłam oczami. Lekarz spoważniał i powiedział coś w stylu, że to nie zabawa, bla bla bla. Wyszedł, a mi łzy spłynęły po policzkach. Niestety za pół godziny do szpitalnej sali wpadła moja matka ze sztucznym płaczem i spytała się po co to zrobiłam. Milczałam. Wolałam, żeby się nie wtrącała w moje życie. Skoro od małego się mną wcale nie interesowała tylko podrzucała babci, bo ona oczywiście latała do tych swoich jebanych fagasów się puszczać, to teraz też nie potrzebowałam jej opieki. 
Nazajutrz wyszłam ze szpitala, ale nie poszłam do domu. Skierowałam się w stronę rzeki. Lubię tam przesiadywać. Było bardzo ciepło, więc postanowiłam zostać tam na noc. Niestety po 21 zrobiło mi się zimno, więc byłam zmuszona stamtąd iść. Poszłam do starej szopy na pobliskiej łące. Było tam siano więc było cieplej niż przy rzece. Zresztą, nad wodą były też komary. Gdy dotarłam na miejsce odwinęłam bandaż i zrobiłam ogromne oczy. Rany były bardzo wielkie i otwarte. Wywaliłam bandaż i położyłam się spać. 
Następnego dnia o ok. 10:30 wróciłam do domu. Oczywiście matka była u swojego faceta, więc nawet nie wiedziała, że nie było mnie w domu, bo wróciła po 14.
To dopiero moja jedna opowiedziana tutaj historia. Będzie więcej.
Pozdrawiam,
                      Nastoletnia Psychopatka.

Dwa.

 Tak sobie siedzę i myślę, co by dziś porobić... Pogoda okropna, nie chce mi się ruszać na miasto. Mam nadzieję, że ten straszny wiatr przejdzie do wieczora. W końcu sobota, przydałoby się gdzieś wyjść.
Od paru dni nie było mnie w szkole. Tak gdzieś od środy. Męczy mnie straszna depresja. Wiecie, czas wyznać wam pewną prawdę. Nie jestem normalną osobą. Nie zniosę żadnego cierpienia bez utopienia mordy w kieliszku czy bez spędzenia czasu z moją przyjaciółką. Ma na imię Żyletka. Zawsze pomaga mi w najgorszych chwilach i zawsze idę do niej, gdy mnie coś dręczy. 
 Jeśli chodzi o blizny na rękach, które Ona zostawia po wysłuchaniu mnie, to już ich nie ukrywam. Świadczą o moim cierpieniu i bólu. 
  A to kolejna prawda o mnie. Nie jestem normalna również pod takim względem, że jestem Bi. 
To znaczy, że podobają mi się chłopcy i dziewczyny. Cóż, taka już jestem, taką się urodziłam.
 Już wiem co będę dziś robić. Ucieknę sobie z domu, więc może mnie nie być parę dni.
Pozdrawiam,
                      Nastoletnia Psychopatka.