Mam już dość moich nałogów... Chcę rzucić i palenie i cięcie się. Paczka fajek na dzień + jakiś browar oraz żyletka w ręce. Wkurza to już. No ale się nie da, po prostu się nie da.
Niedawno wyszłam ze szpitala, wczoraj wieczorem tam trafiłam z ostrym bólem serca i ledwo co oddychałam. No ale podłączyli mnie do jakiegoś urządzenia i mi się poprawiło. Ale oczywiście musieli mnie zostawić na noc na obserwację. A miałam iść dziś do szkoły, fuck. Dobra tam, jutro pójdę.
Wiecie, tak sobie pomyślałam, że opiszę wam mój wygląd. W końcu i tak często zmieniam wizerunek, więc nawet jak ktoś mnie zna to nie ma szans, żeby pomyślał, że to właśnie ja. Więc tak: aktualnie mam czarne włosy, a raczej to jest taki bardzo, bardzo ciemny odcień granatu, ale i tak niedługo przefarbuję moje kudły, bo mam dość tego koloru, twarz mam okrągłą, oczy koloru jasno-niebieskiego. Nie jestem wysoka, ale nie jestem też niska. Tak ze 165 cm jest. Jak na mój wiek to chyba spoko. Ale ilości lat już nie podam. Nie podam też moich znaków szczególnych, np. kolczyki, tatuaże itp. To by było na tyle.
Pozdrawiam,
Nastoletnia Psychopatka.
Zastanawialiście się kiedyś nad sensem istnienia? Ja tak i to bardzo często... Wielu uzna mnie za chorą psychicznie. Ale cóż, taka jest prawda. Po przeczytaniu jednak tego bloga możecie stać się tacy sami. Psychiczni. Dziwni. Nienormalni. Pozdrawiam, Nastoletnia Psychopatka.
poniedziałek, 11 czerwca 2012
środa, 6 czerwca 2012
Cztery.
Wow, nie spodziewałam się na samym początku mojego blogowania, że będzie tyle wyświetleń. Jestem zaskoczona. Ale dzięki.
Od mojego ostatniego wpisu wiele się nie wydarzyło. Może tylko to, że matka znów zaczęła udawać, iż się o mnie troszczy. Po raz pierwszy od... Yyy... Od dłuższego czasu ugotowała mi obiad. Od wielu, naprawdę wielu dni lub tygodni żyłam na zupkach chińskich. Ale oczywiście, zaraz po podaniu mi talerza z ziemniakami, surówką z marchewki oraz kotleta z piersi kurczaka, nałożyła tapetę na twarz, wystroiła się jak do klubu goł goł i poleciała do swojego pieprzonego faceta. Zabawne, bo nawet go na oczy nie widziałam. Dobrze, że zostawiła mi trochę kasy, bo znając życie nie będzie jej dobre kilka dni.
Chyba w poniedziałek w końcu pójdę sobie do szkoły. Muszę się spotkać ze znajomymi, wystarczająco dużo czasu mnie nie widzieli na trzeźwo. Ostatnio widzieliśmy się chyba wczoraj na imprezie, na której ostro się najebałam. I chyba czas poprawić zagrożenie z matmy, bo chciałabym zdać.
Pozdrawiam,
Nastoletnia Psychopatka.
Od mojego ostatniego wpisu wiele się nie wydarzyło. Może tylko to, że matka znów zaczęła udawać, iż się o mnie troszczy. Po raz pierwszy od... Yyy... Od dłuższego czasu ugotowała mi obiad. Od wielu, naprawdę wielu dni lub tygodni żyłam na zupkach chińskich. Ale oczywiście, zaraz po podaniu mi talerza z ziemniakami, surówką z marchewki oraz kotleta z piersi kurczaka, nałożyła tapetę na twarz, wystroiła się jak do klubu goł goł i poleciała do swojego pieprzonego faceta. Zabawne, bo nawet go na oczy nie widziałam. Dobrze, że zostawiła mi trochę kasy, bo znając życie nie będzie jej dobre kilka dni.
Chyba w poniedziałek w końcu pójdę sobie do szkoły. Muszę się spotkać ze znajomymi, wystarczająco dużo czasu mnie nie widzieli na trzeźwo. Ostatnio widzieliśmy się chyba wczoraj na imprezie, na której ostro się najebałam. I chyba czas poprawić zagrożenie z matmy, bo chciałabym zdać.
Pozdrawiam,
Nastoletnia Psychopatka.
sobota, 2 czerwca 2012
Trzy.
Zmieniłam plany. Jednak nie uciekam, ale znowu się pocięłam. Nie wytrzymałam psychicznie. Wiecie, z cięciem się jest jak z nałogiem. Jak zapalisz jednego papierosa to ciągnie Cie, żeby zapalić drugiego i trzeciego. I czwartego. I siódmego. I dwudziestego. Tak samo jest z tym. Jak raz się potniesz to nie ma bata. Sięgasz po Żyletkę po raz kolejny. I kolejny. Ból sprawia Ci przyjemność, na widok krwi się uśmiechasz.
Opowiem wam historię, która przydarzyła mi się parę tygodni temu. To było tak:
Nieszczęśliwie zakochałam się w pewnej dziewczynie. Ona też była Bi, ale miała dziewczynę i nie odwzajemniała tej miłości. Jak wróciłam do domu to od razu złapałam za Żyletkę. Usiadłam na środku pokoju i zaczęłam się ciąć. Po chwili zauważyłam, że wbiłam Żyletkę w skórę zbyt głęboko. Krew nie przestała lecieć. Położyłam się na podłodze i pozwoliłam krwi spływać na ręcznik, który położyłam pod rękę. Straciłam przytomność. Jak się ocknęłam to leżałam w szpitalu. Pierwsze co zrobiłam to spojrzałam na rękę - była cała zabandażowana. Po paru minutach do sali wszedł lekarz, aby zobaczyć czy się już obudziłam. Powiedział mi, że miałam dużo szczęścia, bo moja matka mnie znalazła i przywiozła, a to mnie uratowało. Tak szczerze to ja się nie ucieszyłam i się skrzywiłam oraz przewróciłam oczami. Lekarz spoważniał i powiedział coś w stylu, że to nie zabawa, bla bla bla. Wyszedł, a mi łzy spłynęły po policzkach. Niestety za pół godziny do szpitalnej sali wpadła moja matka ze sztucznym płaczem i spytała się po co to zrobiłam. Milczałam. Wolałam, żeby się nie wtrącała w moje życie. Skoro od małego się mną wcale nie interesowała tylko podrzucała babci, bo ona oczywiście latała do tych swoich jebanych fagasów się puszczać, to teraz też nie potrzebowałam jej opieki.
Nazajutrz wyszłam ze szpitala, ale nie poszłam do domu. Skierowałam się w stronę rzeki. Lubię tam przesiadywać. Było bardzo ciepło, więc postanowiłam zostać tam na noc. Niestety po 21 zrobiło mi się zimno, więc byłam zmuszona stamtąd iść. Poszłam do starej szopy na pobliskiej łące. Było tam siano więc było cieplej niż przy rzece. Zresztą, nad wodą były też komary. Gdy dotarłam na miejsce odwinęłam bandaż i zrobiłam ogromne oczy. Rany były bardzo wielkie i otwarte. Wywaliłam bandaż i położyłam się spać.
Następnego dnia o ok. 10:30 wróciłam do domu. Oczywiście matka była u swojego faceta, więc nawet nie wiedziała, że nie było mnie w domu, bo wróciła po 14.
To dopiero moja jedna opowiedziana tutaj historia. Będzie więcej.
Pozdrawiam,
Nastoletnia Psychopatka.
Opowiem wam historię, która przydarzyła mi się parę tygodni temu. To było tak:
Nieszczęśliwie zakochałam się w pewnej dziewczynie. Ona też była Bi, ale miała dziewczynę i nie odwzajemniała tej miłości. Jak wróciłam do domu to od razu złapałam za Żyletkę. Usiadłam na środku pokoju i zaczęłam się ciąć. Po chwili zauważyłam, że wbiłam Żyletkę w skórę zbyt głęboko. Krew nie przestała lecieć. Położyłam się na podłodze i pozwoliłam krwi spływać na ręcznik, który położyłam pod rękę. Straciłam przytomność. Jak się ocknęłam to leżałam w szpitalu. Pierwsze co zrobiłam to spojrzałam na rękę - była cała zabandażowana. Po paru minutach do sali wszedł lekarz, aby zobaczyć czy się już obudziłam. Powiedział mi, że miałam dużo szczęścia, bo moja matka mnie znalazła i przywiozła, a to mnie uratowało. Tak szczerze to ja się nie ucieszyłam i się skrzywiłam oraz przewróciłam oczami. Lekarz spoważniał i powiedział coś w stylu, że to nie zabawa, bla bla bla. Wyszedł, a mi łzy spłynęły po policzkach. Niestety za pół godziny do szpitalnej sali wpadła moja matka ze sztucznym płaczem i spytała się po co to zrobiłam. Milczałam. Wolałam, żeby się nie wtrącała w moje życie. Skoro od małego się mną wcale nie interesowała tylko podrzucała babci, bo ona oczywiście latała do tych swoich jebanych fagasów się puszczać, to teraz też nie potrzebowałam jej opieki.
Nazajutrz wyszłam ze szpitala, ale nie poszłam do domu. Skierowałam się w stronę rzeki. Lubię tam przesiadywać. Było bardzo ciepło, więc postanowiłam zostać tam na noc. Niestety po 21 zrobiło mi się zimno, więc byłam zmuszona stamtąd iść. Poszłam do starej szopy na pobliskiej łące. Było tam siano więc było cieplej niż przy rzece. Zresztą, nad wodą były też komary. Gdy dotarłam na miejsce odwinęłam bandaż i zrobiłam ogromne oczy. Rany były bardzo wielkie i otwarte. Wywaliłam bandaż i położyłam się spać.
Następnego dnia o ok. 10:30 wróciłam do domu. Oczywiście matka była u swojego faceta, więc nawet nie wiedziała, że nie było mnie w domu, bo wróciła po 14.
To dopiero moja jedna opowiedziana tutaj historia. Będzie więcej.
Pozdrawiam,
Nastoletnia Psychopatka.
Dwa.
Tak sobie siedzę i myślę, co by dziś porobić... Pogoda okropna, nie chce mi się ruszać na miasto. Mam nadzieję, że ten straszny wiatr przejdzie do wieczora. W końcu sobota, przydałoby się gdzieś wyjść.
Od paru dni nie było mnie w szkole. Tak gdzieś od środy. Męczy mnie straszna depresja. Wiecie, czas wyznać wam pewną prawdę. Nie jestem normalną osobą. Nie zniosę żadnego cierpienia bez utopienia mordy w kieliszku czy bez spędzenia czasu z moją przyjaciółką. Ma na imię Żyletka. Zawsze pomaga mi w najgorszych chwilach i zawsze idę do niej, gdy mnie coś dręczy.
Jeśli chodzi o blizny na rękach, które Ona zostawia po wysłuchaniu mnie, to już ich nie ukrywam. Świadczą o moim cierpieniu i bólu.
A to kolejna prawda o mnie. Nie jestem normalna również pod takim względem, że jestem Bi.
To znaczy, że podobają mi się chłopcy i dziewczyny. Cóż, taka już jestem, taką się urodziłam.
Już wiem co będę dziś robić. Ucieknę sobie z domu, więc może mnie nie być parę dni.
Pozdrawiam,
Nastoletnia Psychopatka.
Od paru dni nie było mnie w szkole. Tak gdzieś od środy. Męczy mnie straszna depresja. Wiecie, czas wyznać wam pewną prawdę. Nie jestem normalną osobą. Nie zniosę żadnego cierpienia bez utopienia mordy w kieliszku czy bez spędzenia czasu z moją przyjaciółką. Ma na imię Żyletka. Zawsze pomaga mi w najgorszych chwilach i zawsze idę do niej, gdy mnie coś dręczy.
Jeśli chodzi o blizny na rękach, które Ona zostawia po wysłuchaniu mnie, to już ich nie ukrywam. Świadczą o moim cierpieniu i bólu.
A to kolejna prawda o mnie. Nie jestem normalna również pod takim względem, że jestem Bi.
To znaczy, że podobają mi się chłopcy i dziewczyny. Cóż, taka już jestem, taką się urodziłam.
Już wiem co będę dziś robić. Ucieknę sobie z domu, więc może mnie nie być parę dni.
Pozdrawiam,
Nastoletnia Psychopatka.
piątek, 1 czerwca 2012
Jeden.
Witam.
Jestem Anonymous Girl. Miło mi.
Gdybym miała jakichkolwiek czytelników to mam parę uwag:
NIGDY nie dowiecie się jak mam na imię i nazwisko. Nigdy też nie ujrzycie mojej twarzy. Wiem, że w internecie nikt nie jest na 100 % anonimowy, ale chociaż do czasu chcę taką pozostać. Nie proście mnie o zdjęcia czy numer gg, telefonu itp. Jeśli chcecie o coś zapytać to piszcie w komentarzach.
Teraz może opowiem trochę o sobie, tak na wstęp, żebyście wiedzieli z kim macie do czynienia. I wiedzcie, że po przeczytaniu chociażby kilku notek możecie stać się tacy jak ja. Dziwni. Nienormalni. Słabi psychicznie. Odporni na uczucia. Teraz może wielu odepchnęłam od siebie. Ale mi to nie przeszkadza. Ważne, żebym miała gdzie wylać swoje myśli czy zażalenia. Od jutra zacznę tu pisać nieregularnie, co kilka dni, może codziennie, a nawet może mi się przedłużyć dodanie notki o tydzień czy nawet miesiąc. Nigdy nie wiadomo co mi się przytrafi w tym naszym k o c h a n y m życiu.
Zapewne niedługo znajdzie się wielu hejterów, którzy napiszą durne komentarze typu: "Ty jebana psychopatko, lecz się!". Wiedzcie, że mnie to kompletnie nie ruszy.
To by było na tyle jak na początek.
Pozdrawiam,
Nastoletnia Psychopatka.
Jestem Anonymous Girl. Miło mi.
Gdybym miała jakichkolwiek czytelników to mam parę uwag:
NIGDY nie dowiecie się jak mam na imię i nazwisko. Nigdy też nie ujrzycie mojej twarzy. Wiem, że w internecie nikt nie jest na 100 % anonimowy, ale chociaż do czasu chcę taką pozostać. Nie proście mnie o zdjęcia czy numer gg, telefonu itp. Jeśli chcecie o coś zapytać to piszcie w komentarzach.
Teraz może opowiem trochę o sobie, tak na wstęp, żebyście wiedzieli z kim macie do czynienia. I wiedzcie, że po przeczytaniu chociażby kilku notek możecie stać się tacy jak ja. Dziwni. Nienormalni. Słabi psychicznie. Odporni na uczucia. Teraz może wielu odepchnęłam od siebie. Ale mi to nie przeszkadza. Ważne, żebym miała gdzie wylać swoje myśli czy zażalenia. Od jutra zacznę tu pisać nieregularnie, co kilka dni, może codziennie, a nawet może mi się przedłużyć dodanie notki o tydzień czy nawet miesiąc. Nigdy nie wiadomo co mi się przytrafi w tym naszym k o c h a n y m życiu.
Zapewne niedługo znajdzie się wielu hejterów, którzy napiszą durne komentarze typu: "Ty jebana psychopatko, lecz się!". Wiedzcie, że mnie to kompletnie nie ruszy.
To by było na tyle jak na początek.
Pozdrawiam,
Nastoletnia Psychopatka.
Subskrybuj:
Posty (Atom)